|

egocentrycznie.

eliza dziecko indygo.
niepoprawna hedonistka.
królewna snieżka na amfetaminie.
prawie normalna.
1989. wrocław 
party like rockstar
look like movie star
play like an allstar
fuck like porn star
więcej?
archiwa
2009 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2008 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2007 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1
personal.
chce! wishlist
last.fm music is my hot hot sex
deviantart tfórczość
modyfikacje ciała
AdS 
playlist.
bush
glycerine
the beatles
eleanor rigby
muse
time is running out
the fratellis
henrietta
placebo
meds
całkiem mili.
alea x
cotta x
gorzka x
jo x
kashmir x
klaudia x
kochana x
latte x
lisa x
maryś x
nadia x
polly x
rosa
oprawa
Wykonany przez Inez dla Szablony.Blogowicz. Należy również podziękować tej stronie. |
definitely maybe.

22 października 2009
mam taką małą prośbę. wytnijcie mi mózg, włóżcie do miksera a potem wyrzućcie tudzież zjedzcie chipsami.
no bo przecież.
robię analizę jakościową dla kawy, zaczynam liczyć konfigurację elektronową stołu, spin magnetyczny krzeseł, promień atomowy szczura (Protona dokładnie) i określam symetrię laptopa na podstawie teorii grup.
a energię spoczynkową mam poniżej średniej dopuszczalnej.
och maruda ze mnie straszna.
bez znaczenia, bez znaczenia.
komentuj (5)
&etc

26 września 2009
czasem tak jest. pewnogo rodzaju zachowań uczymy się raz na zawsze. szukamy satysfakcji w zajęciu, które nam nie odpowiada, ponieważ do żadnego innego się nie nadajemy, a jest za późno, by zacząć od początku. myślimy pragnę? nie, myślimy muszę.
muszę, ponieważ według takich reguł mój świat - nieprzyjemny, ale własny - zawsze funkcjonował.
staję się "chodzącym kłębkiem nawyków", i boję się, że porzucając te nawyki, porzuciłabym samą siebie.
w takim wypadku powiedzenie nie chcem ale muszem nabiera nowego znaczenia. bolesnego acz własnego.
komentuj (1)
kontemplując przeszłość.

29 lipca 2009
chcielibyście napisać swoje życie na nowo? przemodelować je?
akceptujecie fakt, iż wasze życie, którego częścią są jedynie mniej lub bardziej monotonne działania, zewsząd was otacza? Wyłania się z każdego kąta, pomrukuje w komputerze za każdy razem gdy go włączycie (Jesteś tym czym byłeś - szumi maszyna - i tym, czym pozostaniesz już zawsze).
mieliście ochote rzucić wszystko?
wasze książki, pianina, szkice, komputery, uzależnienia, pasje, to co zapisane jest w genach.
(ucieknij choćby na koniec świata, zaszyj się w najdalszym hotelu, idź do samego końca korytarza i otwórz drzwi ostatniego pokoju, a ja tam będę, pomrukując tą samą starą melodię, którą słyszałeś tak wiele razy, ponieważ to tym własnie w sumie jesteś i tylko tym)
skorzystalibyście z szansy zmiany?
bo ja nie.
komentuj (1)
Cisza. Oddech. Nie przekażę.

7 lipca 2009
Cisza oddech myśli pół minuty podniecenia.
Chcesz- po co ci satysfakcja.
I instynkt samozachowawczy- "instynkt odpowiadający za unikanie sytuacji niebezpiecznych dla zdrowia tej osoby i za porównywanie co jest dobre dla danej osoby a co złe". Nic nowego.
Żeby z tego znowu nie wyszła
Zabaw(k)a.
A może musi być tak idiotycznie dramatycznie:
jak nie mogę mieć to chcę,
jak mogę to nie traktuję poważnie.
komentuj (1)
boo hoo

2 czerwca 2009
pierwszy papieros z rana. (bo jadać na czczo nie zwykłam). idę korytarzem kreśląc radosne grzeszne sin(x).
gdzie my to teraz jesteśmy?
a tak, 2π.
to do mnie niepodobne. wybierać wróbla, choć skrycie pragnę gołębia siedzącego na dachu, zachęcająco pogruchującego od czasu do czasu do mnie jakby chciał powiedzieć
chodź. weź mnie.
i znów bardzo kłamię gdy się śmieję.
komentuj (3)
Jestem paramilitarnym aktem miłości.

2 maja 2009
spać.sama.nie.lubię.okrutnie.
idę. resztka wczorajszego wina, miss billie i henry miller do poduszki.
żeby nie było tak... samotnie.
(papieros sam się pali namiętnością egzystencji.)
komentuj (6)
hurts but works.

27 kwietnia 2009
wraz z oczyszczeniem ciała przychodzi oczyszczenie umysłu. uśpione zmysły, zagłuszone potrzeby. błogi dystans do wszystkiego co mnie otacza. choć granica w tym miejscu jest cienka i czasem nawet nie orientuję się w którym momencie zaczynam wchodzić w rolę obserwatora, patrząc na swoje życie z boku.
miejsce w pierwszym rzędzie, loża dla vipów. ale co z tego?
różnica mniej więcej taka jak między oglądaniem magika robiącego sztuczki a robieniem ich samemu. zasadnicza, right?
och. znowu burczy w płucach...
komentuj (2)
Kocur śpi, powinien grzać, bo zimno.

25 kwietnia 2009
nienawidzę czasu. nienawidzę go za to, że jest względny, choć prawdę mówiąc okreslenie 'bezwzględny' lepiej opisuje to, co mam na myśli.
każda sekunda nie trwa tak na prawdę dokładnie sekundę (choć to niby jej obowiązek).
nienawidzę też za to, że jest wredny (i najwyraźniej, to że nie istnieje kompletnie mu nie przeszkadza. widocznie nie zgadza się z Einsteinem). chciałabym, żeby ten miesiąc już się skończył, a mam wrażenie, że ktoś zatrzymał świat.
(wytatuuję sobie na rękach 'im dłużej się czeka tym lepiej smakuje', spuszczę sobie krew z szyi i może jakoś to przetrwam.)
i nawet gdy już jesteś blisko, czujesz że prawie odkryłeś wzór na to żeby poskromić ten wstrętny czas... bum. wśród wszelkich kwadratów, modułów i logarytmów, mimo wykorzystania rachunków różniczkowych i całkowych, zawsze brakuje jednej stałej. Stałej Twojej Atualnej Percepcji, która to stała właściwie jest zmienną i to jej jedyna wada.
wredna mała dziwka z tego czasu. sami przyznacie.
komentuj (3)
mondays

20 kwietnia 2009
W poniedziałek, jestem najbardziej zmęczona, bo to dzień beznadziejny, do piątku daleko.
Usiądź obok i popatrz w ten sam punkt na ścianie, w który patrzę ja. Dopijmy kolejny kubek kawy.
Albo wino. Cierpkość czerwonego wina powoduje dreszcze.
Mam kogoś w głowie... niech mi ktoś go stamtąd zabierze, bo ja go nie chcę.
komentuj (1)
mój ulubiony francuz

17 kwietnia 2009
dla takich chwil warto wchodzić na youtube

ps. odblokowałam archiwum. i tak nie mam nic do ukrycia.
komentuj (0)
Let's play the game

17 kwietnia 2009
Nie jestem kobietą do kochania. Jestem po to, by mnie podziwiać i bać się mnie. Czasem po to, by mnie pieprzyć i pożądać. Niektórym jest mnie żal, inni mnie szanują. Wszyscy chcą mnie zdobyć, ale nikt zatrzymać. Ten o mnie marzy, tamten nienawidzi. Może ktoś zazdrości lub mną pogardza. Ale nikt nie kocha. Bo nie chcę, nie potrzebuję, nie umiem odwzajemnić? Jestem wyzwaniem, którego nikt nie chce podjąć.
zresztą. i tak nie umiem się zakochiwać. to dla mnie widocznie niedostępny wymiar.
komentuj (1)
jestem pełną sprzeczności naturą Elizy...

16 kwietnia 2009
co jest więc lepsze? minimalizm życiowy czy maksymalizm?
lepiej żyć tak, jakby to był ostatni dzień naszego życia, czy tak jakby jutro był pierwszy dzień nowego życia na bezludnej wyspie, bez luksusów do których przywykliśmy jako ludzie żyjący w dynamicznie rozwijającym się społeczeńswie?
dotychczas mój hedonizm sprawiał, że jedyną słuszną postawą było dla mnie życie tak jakby świat miał się zaraz skończyć. ale wraz z upływem czasu, a nawet wykładniczo wraz ze wzrostem stężenia myśli na fałdkę kwadratową mózgu zaczęłam zastanawiać się (czysto teoretycznie - przyznaję bez bicia), czy aby na pewno jest to dla mnie najbardziej korzystne.
to określenie wydaje mi się w stu procentach trafne. czy natura nie dąży do osiągnięcia najniższego stanu energetycznego, gdyż to jest dla niej najbardziej korzyste? otóż dąży. a my zdaje się jesteśmy jej częścią więc dlaczego dla nas to nie miałoby być korzystne.
są to wprawdzie rozważania czysto teoretyczne jak już wspomniałam. rodzaj swoistego rozładowania napięcia myślowego. niestety jestem zbyt związana ze swoją hedonistyczną naturą, by móc w praktyce sprawdzić to nad czym się zastanawiam.
a może smutna prawda jest taka, że nowoczesny system nauczania zadusił we mnie do końca świętą ciekawość badawczą.
komentuj (2)
eliuosa nervosa

13 kwietnia 2009
Jak trafnie stwierdził Baldwin, świat zamyka nas w pułapce roli, którą gramy, i bardzo trudno jest zachować czujność, zbudować dystans pomiędzy obrazem nas widzianych z zewnątrz i tym kim jesteśmy w istocie.
brzmi banalnie ale w praktyce okazuje się, że to faktycznie trudne. otóż z jednej strony mamy siebie, jakich chcielibyśmy by postrzegali nas inni (co jest dobre, i oczyszczające, bo im bardziej przypominamy to, co sobie wymarzyliśmy tym bardziej prawdziwi jesteśmy) a z drugiej strony mamy siebie ukształtowanych przez doświadczenia, życie, otoczenie. siebie w kleszczach norm i zasad narzuconych przez społeczność.
prawdziwa sztuka tak balansować na cienkiej granicy.
dlatego tak fascynujące jest ponawanie siebie.
nie, to nie egocentryzm.
a może trochę tak.
komentuj (1)
mentalne niewolnictwo.

11 kwietnia 2009
Chcę grać z tobą w chowanego i dawać ci moje
ubrania i mówić że lubię twoje buty i siedzieć na
stopniach kiedy bierzesz kąpiel i masować ci kark
i całować twoje stopy i trzymać cię za rękę i jeść
z tobą i nie zwracać uwagi kiedy jesz moją porcję
(...) i śmiać się z twoich obsesji i dawać ci taśmy
których nie będziesz słuchać
i oglądać dobre filmy i oglądać złe filmy
(...)i brać cię do okulisty i nie śmiać się z twoich dowcipów
i pragnąć cię rano ale nie budzić cię jeszcze i całować twoje plecy
i gładzić twoją skórę i mówić ci jak bardzo kocham twoje włosy
twoje oczy twoje usta twoją szyję...
życie na smyczy napędzane narkotykiem. jak każde.
czy jest to psychiczne uzależnienie, pożądanie, strach, złe relacje między ludźmi, polityka, religia, pieniądze czy w końcu miłość. ta dodającą skrzydeł, i ta, która podcina je skutecznie, ograniczając wolność i odbierając radość.
prowadź mnie, prowadź.
komentuj (2)
:/

19 lutego 2009
krzyczenie na ludzi nie sprawi, że poczujesz się lepiej.
krzyczenie na ludzi nie sprawi, że poczujesz się lepiej.
krzyczenie na ludzi nie sprawi, że poczujesz się lepiej.
krzyczenie na ludzi nie sprawi, że poczujesz się lepiej.
krzyczenie na ludzi nie sprawi, że poczujesz się lepiej.
powinnam to sobie napisać na czole.
komentuj (5)
|